Jaki powinien być kulturalny kierowca

Kulturalny kierowca powinien liczyć się z pieszymi nie tylko wtedy, gdy już przechodzą oni przez jezdnię, ale i wówczas, gdy oczekują na przejście. Gdy widzimy, że grupka pieszych zebrała się na chodniku, zatrzymajmy się przed przejściem i przepuśćmy oczekujących. Zachowajmy w stosunku do zachowania się pieszych pewną dozę nieufności, ale także wyrozumiałości. Bierzmy pod uwagę, że wielu pieszych, którzy nie są kierowcami, mogą nie zdawać sobie sprawy z fizycznych możliwości samochodu i ich niewłaściwe postępowanie nie wynika ze złej woli, a po prostu z niewiedzy. Zdarzają się sytuacje, w których trudno jest wprowadzić w życie postanowienia przepisów ruchu drogowego. Typowy przykład stanowi przejazd przez przejście dla pieszych na ulicy o dużym ruchu pieszym, szczególnie jeżeli napotykamy na nie po skręcie w ulicę  poprzeczną. Piesi rzadko kiedy uważają za stosowne umożliwić przejazd i idą przez jezdnię nie kończącym się, zwartym strumieniem, traktując jezdnię po prostu jako dalszą część chodnika. Wjechanie w ten sznur ludzi jest bardzo trudne i musi być wykonywane z dużą ostrożnością. Jest to ciężka próba cierpliwości dla kierowców, którym niejednokrotnie trudno powstrzymać się od straszenia pieszych sygnałem lub ruszaniem z miejsca.

Unikajmy przejeżdżania tuż za przechodzącym przez jezdnię pieszym

Niejednokrotnie zdarza się, że pieszy nagle zatrzyma się, a nawet zawróci, szczególnie gdy fakt znajdowania się na przejściu dla pieszych umacnia go w przekonaniu o przysługującym mu pierwszeństwie przed pojazdami. Bardzo łatwo można go wówczas najechać. Wyprzedzanie lub omijanie innych pojazdów na przejściach dla pieszych lub podczas zbliżania się do przejść jest surowo zabronione. Jeżeli jeden pojazd zatrzymał się w celu umożliwienia przejścia pieszym przez jezdnię, nikomu nie wolno tego pojazdu ominąć. Trzeba wtedy zatrzymać się do czasu, aż stojący pojazd ruszy ponownie. Oczywiście reguła ta nie dotyczy przejść, na których ruch jest kierowany. Nieprzestrzeganie tego zakazu przez wielu kierowców obserwujemy codziennie na ulicach miast. Nie tylko powodują oni wykroczenia w ruchu drogowym, ale przede wszystkim stwarzają ogromnie niebezpieczne sytuacje. Przecież zatrzymujący się przed przejściem samochód upewnia przechodnia, że może on iść bezpiecznie. Pojawienie się wówczas innego pojazdu, który wjeżdża na przejście, stanowi całkowite zaskoczenie dla pieszego. Takie właśnie nieprzepisowe i bezmyślne postępowanie kierowców stanowi jedną z głównych przyczyn poważnych wypadków z pieszymi na jezdni i jest karygodne.

Kierowcy traktują pieszych jak intruzów

Straszą znajdujących się na jezdni przechodniów szybkim zbliżaniem się do przejścia, po czym omijają ich o centymetry. Niektórzy wprost zganiają pieszego z jezdni przy użyciu sygnału dźwiękowego.  Zdarza się wreszcie często, że przechodzień zostaje uwięziony na środku jezdni przez omijające go z przodu i z tyłu samochody, które w oczywisty sposób naruszają przepisy ruchu drogowego. Takie postępowanie kierowców jest nieprzepisowe, niebezpieczne sprzeczne nie tylko z przepisami, ale i z zasadami kultury na jezdni. Pieszych obowiązuje przechodzenie przez jezdnię wyłącznie na przejściach dla pieszych na obszarach zabudowanych, ale tylko na drogach o dwóch jezdniach lub tam, gdzie torowisko tramwajowe jest wyodrębnione z jezdni. Pamiętajmy jednak, że gdzie indziej piesi mogą przekraczać jezdnię i poza przejściami dla pieszych: na innych skrzyżowaniach bez wyznaczonych przejść oraz w każdym innym miejscu oddalonym o ponad 100 metrów od wyznaczonego przejścia. W takich przypadkach piesi muszą ustąpić pierwszeństwa pojazdom. Ale właśnie w takich przypadkach kierowcę najłatwiej jest zaskoczyć niespodziewanym wtargnięciem pieszego na jezdnię.

Przejścia dla pieszych

Pieszy przekraczający jezdnię jest w zasadzie zobowiązany do korzystania z przejść dla pieszych. Za takie przejście uważa się jedynie dobrze znaną „zebrę” lub miejsce oznaczone drogowym znakiem informacyjnym „miejsce przejścia dla pieszych”, a na jezdni dwiema liniami w poprzek jezdni.  Pieszy, który znajduje się na przejściu dla pieszych ma pierwszeństwo przed kierującymi pojazdami. Kierowcy są zatem obowiązani tak ograniczyć prędkość przed dojechaniem do wyznaczonego przejścia, aby umożliwić pieszym przechodzenie bez zwalniania lub przyspieszania kroku albo zatrzymywania się. Obowiązek ten ciąży na kierowcy wtedy, gdy piesi wkraczają na przejścia lub znajdują się na nim. Z drugiej jednak strony pieszym nie wolno wchodzić na jezdnię bezpośrednio przed jadącym pojazdem. Mocno zaakcentowane w przepisach pierwszeństwo dla pieszych na wyznaczonych przejściach sprawia, że piesi niejednokrotnie lekceważą obowiązujący ich zakaz wchodzenia na jezdnię przed nadjeżdżającym pojazdem i wkraczają na jezdnię w sposób nieostrożny. Nie zawsze wynika to z ich złej woli. Niejeden pieszy po prostu błędnie ocenia prędkość nadjeżdżającego pojazdu, a w związku z tym i czas, który ma do dyspozycji na przejście przez jezdnię. Błędnie też szacuje czas, w którym tę jezdnię potrafi przekroczyć. Wtedy bezpieczeństwo pieszych spoczywa w rękach kierowców, którzy powinni być zawsze przygotowani na zaskakujące niekiedy zachowanie się pieszych.

Ruch okrężny

W miastach często spotyka się specyficzny rodzaj skrzyżowania, popularnie zwanego rondem, na którym nakazany jest (specjalnym znakiem drogowym) ruch okrężny. W myśl przepisów o ruchu drogowym rondo jest zbiorem następujących po sobie skrzyżowań, na których obowiązują takie same zasady pierwszeństwa przejazdu, jak na wszystkich innych. Sam znak drogowy nakazujący na rondzie ruch okrężny mówi tylko, że ulica biegnąca wokół ronda jest jednokierunkowa. Brak innych  znaków drogowych sprawia, że ruch okrężny jest podporządkowany ruchowi pojazdów wjeżdżających na rondo, zgodnie z ogólną zasadą pierwszeństwa dla nadjeżdżających z prawej strony. I odwrotnie, wjazd na rondo może być podporządkowany ruchowi okrężnemu, ale ustalenie takiego porządku wymaga obecności znaku „ustąp pierwszeństwa przejazdu” na każdej ulicy prowadzącej do ronda. W tym ostatnim przypadku, gdy dojeżdżamy do ronda musimy udzielić pierwszeństwa jadącemu po rondzie. Gdy już na rondo wjedziemy, przez cały czas jazdy po nim nam przysługuje pierwszeństwo. Dodajmy, że takie same reguły przejeżdżania ronda obowiązują w przypadku, gdy rondo przecinają tory tramwajowe. Jeżeli brak znaków drogowych regulujących sprawę pierwszeństwa przejazdu, tramwaj, jako pojazd szynowy, ma pierwszeństwo. Gdy natomiast tramwaj wjeżdża na rondo z ulicy podporządkowanej podlega nakazowi udzielenia pierwszeństwa wszystkim pojazdom jadącym po rondzie. Gdy jednak znajdzie się już na rondzie, to fakt, że jest pojazdem szynowym uprawnia go do pierwszeństwa podczas opuszczania ronda.

Planujmy zamiar skręcenia dostatecznie wcześnie

Zgodnie z tym wybierajmy zawczasu odpowiedni pas ruchu. Zgodnie z przepisami sygnalizujemy zamiar skrętu podczas dojeżdżania do skrzyżowania oraz później, oczekując pod czerwonym światłem. To umożliwia nadjeżdżającym kierowcom odpowiednie ustawienie swojego samochodu. Niektórzy kierowcy zaniedbują ten obowiązek i oczekują na lewym pasie na światło zielone, nie sygnalizując zamiaru skrętu w lewo; kierunkowskaz włączają dopiero po zmianie świateł. Wprowadza to w błąd stojących z tyłu, którzy zamierzają jechać na wprost z lewego pasa (zgodnie z przepisami) i nagle znajdują go zablokowanym przez skręcające w lewo pojazdy. Sytuacja niebezpieczna może powstać wtedy, gdy jedziemy w kolumnie samochodów i zamierzamy skręcić w niewielką, niedostrzegalną z oddalenia ulicę poprzeczną w lewo. Włączenie przez nas lewego kierunkowskazu będzie odebrane przez jadących z tyłu jako przygotowanie do wyprzedzania, a nie do skrętu. Następujące po tym nasze hamowanie będzie dla nich zaskoczeniem. I chociaż formalnie jesteśmy w zgodzie z przepisami, tworzymy sytuację, która zagraża bezpieczeństwu na drodze. Opisany przypadek może stanowić jeszcze jedną ilustrację odstępstwa od nieformalnej zasady jeżdżenia „wyraźnego”. Nasze dotychczasowe działania nie informują kierowców jadących za nami jednoznacznie, co zamierzamy uczynić. Świadomi tego musimy ostrzec ich dodatkowo w sposób, który podpowiada nam wyobraźnia. Może to być kilkakrotne zamruganie światłami „stop” (lekkie kilkakrotne naciśnięcie pedału hamulca, bez hamowania), czy też dostatecznie wczesne zdjęcie nogi z pedału przyspieszenia prowadzące do zwiększenia dystansu do poprzednika (a więc zachowanie, które nie kojarzy się z zamiarem wyprzedzania). Może to być nawet wystawienie przez okno ręki wyraźnie sygnalizującej zamiar skrętu w lewo. Konieczne jest przy tym nieustanne spoglądanie w lusterko wsteczne i śledzenie reakcji innych kierowców na nasze sygnały.

Policjant na drodze ze światłami

Na skrzyżowaniach o znacznym nasileniu ruchu często znajduje się policjant, pomimo że ruch jest kierowany światłami. Stosujmy się wówczas bezwzględnie do jego wskazań, co nie zwalnia nas od obowiązku bacznego obserwowania sytuacji, zachowania odpowiedniej ostrożności i oczywiście przepuszczenia pieszych przechodzących przez jezdnię ulicy poprzecznej. Skręt w lewo, wykonywany w warunkach nasilonego ruchu, jest jednym z najtrudniejszych manewrów. Jego podjęcie budzi obawę u niejednego, mniej wprawnego posiadacza prawa jazdy, a dla doświadczonych kierowców również bywa uciążliwy. Pamiętajmy wówczas, że zawsze możemy zmniejszyć liczbę takich skrętów odpowiednio dobierając trasę przejazdu przez miasto. W sytuacji ostatecznej możemy zastąpić skręt w lewo przejechaniem przez skrzyżowanie na wprost, a następnie dokonać trzech łatwiejszych skrętów w prawo, by wjechać w ulicę, w którą chcieliśmy pojechać. Nawet doświadczeni kierowcy stosują niekiedy tę metodę, jeżeli ocenią, że kolejka samochodów oczekujących na skręt w lewo jest zbyt długa w stosunku do przepustowości skrzyżowania.

Pierwszeństwo przejazdu

Skręcając w lewo pamiętajmy, że pojazdy nadjeżdżające z przeciwnego kierunku, a jadące prosto, mają pierwszeństwo przed pojazdem skręcającym w lewo. Musimy wówczas poczekać, stojąc na skrzyżowaniu dopóty, dopóki nie przejadą wszystkie pojazdy nadjeżdżające z przeciwka. Na szerokich ulicach, dla usprawnienia ruchu, powszechnie praktykowane jest ustawianie się podczas takiego oczekiwania dwóch, a czasem nawet większej liczby pojazdów obok siebie. Dzieje się tak zazwyczaj na skrzyżowaniach o ruchu kierowanym, na których zmiana świateł lub gest policjanta umożliwia bezpieczne dokończenie skrętu w lewo po ustaniu ruchu na wprost z przeciwnego kierunku. Jeżeli środkiem jezdni biegną tory tramwajowe, zatrzymanie się na nich w oczekiwaniu na możliwość opuszczenia skrzyżowania jest dopuszczalne tylko wtedy, gdy nie nadjeżdża tramwaj. Jeżeli na zielone światło skręcamy w prawo lub w lewo, napotkamy na przejście dla pieszych, na którym piesi idą także na światło zielone. Naszym obowiązkiem jest udzielenie im pierwszeństwa, nawet gdyby wymagało to zatrzymania samochodu przed pasem przejścia.

Lekkie odjechanie w lewo tuż przed skrętem w prawo

Nieprawidłowym, ale często spotykanym u kierowców odruchem jest lekkie odjechanie w lewo tuż przed skrętem, co miałoby umożliwić jazdę po większym łuku i ułatwić przez to manewr. Należy się tego odruchu wystrzegać, tym bardziej, że współczesne samochody mają dostateczną zwrotność, by nie uciekać się do takich metod. Zważmy, że nagłe, choćby chwilowe odjechanie w lewo, przy jednoczesnym sygnalizowaniu skrętu w prawo, dezorientuje innych kierowców i wprowadza zamieszanie na jezdni. Jeżeli mamy zamiar skręcić w lewo, to zawczasu wjeżdżamy na pas przylegający do linii środka jezdni, jednak nie przejeżdżając na jej lewą stronę. Jednocześnie sygnalizujemy nasz zamiar lewym kierunkowskazem. Jedziemy dalej ku środkowi skrzyżowania i łukiem skręcamy w lewo w ulicę poprzeczną, na pas przyległy do linii środka jezdni. Nie ma przy tym obowiązku objeżdżania wokół środka skrzyżowania. Nie powinniśmy również przejeżdżać na lewą stronę ulicy, co w tym przypadku oznacza nie przekraczanie środkowej linii drogi, którą utworzyłoby połączenie dwóch dróg krzyżujących się pojedynczym zakrętem, zamiast skrzyżowania. W tej sytuacji zdarza się często, szczególnie na skrzyżowaniach szerokich ulic, że dwa jadące z przeciwnych kierunków samochody, oba skręcające w swą lewą stronę, wyminą się na skrzyżowaniu po lewej stronie, czyli prawymi bokami. Jest to zupełnie prawidłowe zgodne z przepisami.

Skręcanie w ulicę poprzeczną

Pojazdy zbliżające się do skrzyżowania ulic dzielą się na trzy grypy: skręcające w prawo, skręcające w lewo i jadące przez skrzyżowanie prosto. Sposób wykonania prawidłowego skrętu dla każdej z tych grup jest ściśle ustalony i przedstawia się następująco. Jeżeli mamy zamiar skręcić w prawo, to podjeżdżamy zawczasu blisko prawego krawężnika, sygnalizując zamiar skrętu kierunkowskazem. Jeżeli na skrzyżowaniu nie ma przeszkód ani przechodniów, skręcamy w prawo, trzymając się ciągle prawego krawężnika. Po wykonaniu skrętu nie wjeżdżamy na środek jezdni, lecz jedziemy dalej prawym pasem. Skręt możemy wykonać tylko w przypadku, gdy prawym pasem drogi, w którą skręcamy, nie jedzie żaden pojazd. Gdy ulica w którą skręcamy jest wielopasmowa, a skrzyżowanie ruchliwe, dopuszczalne i wskazane jest wyjechanie po skręcie na drugi, a niekiedy nawet trzeci pas, gdy pozostałe pasy, bliższe prawej strony, już są zajęte przez pojazdy przepuszczające pieszych na przejściu. Postępowanie takie może znacznie zwiększyć przepustowość skrzyżowania.